środa, 10 grudnia 2008

Srebrna Góra



Specjalnie dla wytrwałych moja fotorelacja z B.e.s.t.-owego wyjazdu do Srebrnej Góry!

Niewątpliwą atrakcją wyjazdu były obfite posiłki, które były podawane o określonych godzinach

(tu należy pozdrowić władze naszej uczelni)

Gdy brzuchy były już napełnione przychodził czas na siestę. 

(na zdjęciu zrelaksowani red. Majkel i red. Daro [z tyłu])

Uczestnicy wyjazdu odkryli także skrywane (także przed sobą) talenty muzyczne!

Przy tak cudownych dźwiękach (k)ukulele nogi (i ręce) same rwały do tańca.

Następnego dnia czekała nas długa droga pod górkę na spotkanie z przygodą!

Na miejscu każdy musiał włożyć gustowne gatki, zwane potocznie uprzężą alpinistyczną.

Niektórzy cieszyli się z zakładania jej jak dzieci!

Niebawem Daro zawisł ku uciesze gawiedzi!

Dalej było już z górki!

Niewątpliwie to, że liny się nie zerwały zawdzięczamy modlitwom Magdy :)

To zdjęcie skomentuję jednym słowem: BATMAN!!!

Przejażdżka nie ominęła również redakcyjnej koleżanki od szamponu...

...oraz Dominiki, znanej także jako Niebieska :D

a także Najkela ;)

któremu niestraszny nawet most tybetański :D

Podczas, gdy Majkel dyndał gdzieś na linach Grzesiek i Kuba pokazali najnowszą kolekcję uprzęży alpinistycznych.

Majkel jednak szybko wrócił, poczuł zapach czekolady :)

Kuba, nim wyruszył na podbój mostu, musiał sprawdzić, czy aby pożyczone rękawiczki nie gryzą się z odcieniem liny.

Niebawem rednacz wisiał do góry...........nogami ;)

W końcu wszyscy padnięci zaczęliśmy wracać na obiad (uważając oczywiście na rowerzystów).

Niektórzy mieszkańcy Srebrnej Góry cenią sobie prywatność ponad wszystko!

W kuchni panowała iście rodzinna atmosfera!

Niestety - wszystko co dobre szybko się kończy. Niebawem opuściliśmy Kotlinę Kłodzką ze stacji Bardo...

Prześlij komentarz