niedziela, 7 czerwca 2009

Wywiad z Pajujo

Niżej prezentuję wywiad, który ukazał się w najnowszym numerze B.e.s.t.-a (czerwiec 2009):

Pajujo to zespół istniejący od 2004 roku, grający mieszaninę muzyki reggae i ska. Rozmowę z Adamem Wiatrem (perkusistą) i Przemkiem Fujarczukiem (klawiszowcem i wokalistą), przy okazji koncertu, który odbył się 29. kwietnia w klubie WZ, gdzie supportowali dla Zabili Mi Żółwia, przeprowadził Zbychowiec.


Jesteście z Praszki. Czy sprawia to jakieś trudności, żeby założyć taką kapelę w takiej małej miejscowości?

Przemek Fujarczuk: Tak prawdę mówiąc jesteśmy teraz zlepkiem ludzi z kilku miast. Żaden z nas nie mieszka teraz na stałe w Praszce.. Zjeżdżamy się na próby. Wcześniej – wiadomo, każdy był na miejscu. No nam się poszczęściło, że udało nam się zebrać taką ekipę i udało się przetrwać do dziś i cały czas walczymy o to, aby dalej przetrwać. Adam?

Adam Wiatr: Oczywiście (śmiech).

Jakie są wasze inspiracje muzyczne? Jacyś idole? Wzory do naśladowania?

Przemek: Jeśli chodzi o inspiracje to na pewno Doda (śmiech), Feel i zespoły...

Adam: Na przykład Video. Bardzo fajne kapele, także polecamy serdecznie.

Przemek: A tak naprawdę to... na pewno Daab. Generalnie to powiedziałbym, że nie zamykamy się w jednym stylu muzycznym, jakim jest reggae czy ska, które gramy, bo słuchamy wszelakiej muzyki. Niektórzy rocka, niektórzy jazzu, bluesa, inni zaś amerykańskiego rapu. Reggae to z natury prosta muzyka, trzeba iść z postępem, komplikować ją nieco, dlatego nie można zamykać się w jednym stylu, trzeba słuchać, poznawać, mieszać.

Adam: Z takich inspiracji reggae'owych to na pewno Daab, Izrael, Boba Marleya nie trzeba wymieniać, bo jest królem tej muzyki. A poza tym z tych zespołów, które teraz są na scenie to Indios Bravos, Maleo Reggae Rockers, Dub Incorporation, bardzo fajny francuski zespół. No i tyle, Gentleman jest dla mnie osobiście rewelacją.

Śpiewacie po polsku. Jest jednak tendencja do tworzenia piosenek po angielsku. Jak Wy to odbieracie?

Przemek: Wychodzimy z takiego założenia, że skoro mieszkamy w Polsce to śpiewamy po polsku. To, że panuje „angielski trend”, nie znaczy, ze my też musimy go używać. Wiemy jak jest ze znajomością języków obcych w naszym kraju. Chcemy dotrzeć do wszystkich, dlatego śpiewamy po polsku. Nie oznacza to jednak, że nie będziemy mieli żadnego utworu po angielsku. W trakcie tworzenia jest właśnie piosenka, do której napisał tekst nasz znajomy, właśnie w tym języku. A na koniec się przyznam - jestem studentem germanistyki ;)

Właśnie! Co z nową płytą? Kiedy ona się pojawi?

Adam: Jeżeli chodzi o nową płytę to jesteśmy w trakcie przygotowań, ona się tworzy, jest na gorąco robiona.

Przemek: Jak bułeczki.

Adam: Jak bułeczki. W tej chwili mamy trzy utwory już prawie na cito gotowe. Dwa tygodnie temu zrobiliśmy bębny do następnych sześciu kawałków, także jeżeli prace pójdą tak sprawnie jak teraz to mamy ogromną nadzieję, że płyta pojawi się jeszcze w tym roku: jesień, zima.

Gdzie nagrywacie?

Przemek: Studio H.O.M., Michał Dylikowski, Kłobuck. Profesjonalne bym powiedział! Realizator super gość, świetnie się dogadujemy.

Adam: Profesjonalne, no jeżeli my tam jesteśmy to na pewno profesjonalne. (śmiech)

Przemek: To był oczywiście żart, żeby sobie tutaj słuchacze nie pomyśleli, ale ja chciałbym tak jeszcze zareklamować...

Wiecie, to do gazety jest, więc...

Przemek: Czy... czytelnicy...aha (śmiech)...... Ja bym chciał w ogóle zareklamować, bo te trzy piosenki, które nagraliśmy najpierw: Zobacz, Malowana Reggae i Sam, wkrótce wydajemy jako zapowiedź tej naszej płyty. Nie ma co ukrywać, nie jesteśmy zespołem tej rangi, który wypuszcza singla i wszyscy słuchają, czekają na nową płytę i jest fajnie. Wypuszczamy trzy piosenki, nazwaliśmy tę składankę (bo trzy piosenki to już jakaś składanka) Three Different Sounds, czyli Trzy Różne Dźwięki. (w tym momencie wyszła reszta zespołu, wypuszczając sporo dźwięków z koncertu Zabili Mi Żółwia na zewnątrz) Do ściągnięcia na pajujo.mp3.wp.pl, więc zapraszamy bardzo serdecznie. To tyle jeśli chodzi o płytkę i nagrania.

Co myślicie o wzrastającej popularności muzyki reggae? Czy wychodzi ona tej muzyce na dobre?

Adam: Mnie się wydaje, że ta popularność, jeżeli nie wkracza w ramy komercji, która jest rozpowszechniana w typowych telewizjach to jest dobrze. Chociaż ostatnio oglądałem program Hit Generator na Dwójce i pojawił się utwór reggae i było mi niezmiernie miło jak to usłyszałem, ale dopóki nie jest komercyjna jak nasi idole jak nasi idole – Feel, Doda i Video – także, jest dobrze.

Przemek: To jest z jednej strony dobre, z drugiej nie. Ludzie słuchają reggae czasem zapominając o przekazie, który niesie ta muzyka. Słuchają, bo to jest w modzie, bo kolega, koleżanka słuchają reggae to ja też będę słuchać, to będę fajny. Ja to tak odbieram, takie mam wrażenie.

Adam: Aczkolwiek nam jest bardzo miło jak mamy na przykład jakieś wpisy na Księdze Gości, gdzie osoba jedna czy druga napisze, że przypadkiem trafiła na koncert, po koncercie tak się jej spodobał nasz zespół, że zaczęła słuchać reggae. Nam jest bardzo miło, że mogliśmy rozpowszechnić tę muzykę, bo to jest fajne, jak ludzie naszego pokroju słuchają podobnych stylów muzycznych.

Jak wspominacie festiwal w Ostródzie (dop. autora: gdzie Pajujo brali udział w konkursie młodych talentów)?

Przemek: Bardzo pozytywny festiwal, jednak bardzo żałujemy, że nie mogliśmy być na koncercie Dub Incorporation i Yellowmana, ale wyszło tak a nie inaczej, ale mamy nadzieję, że co się odwlecze to nie uciecze.

Na koniec pytanie o znaczenie nazwy Pajujo...

Przemek: Pytanie o nazwę traktujemy jako pytanie tabu... A dlaczego kolega pyta?

Bo wszyscy pytają...

Adam: ...to nie będę gorszy

Nazwa jest chwytliwa, wpada w ucho i jest trzysylabowa...

Adam: Właśnie o to chodzi. Prosta, śmieszna, trzysylabowa.

Przemek: Ktoś kiedyś powiedział, że z hiszpańskiego. Komuś się wydawało, że z Japonii, a „pajujo” to nic innego jak „pióro” wypowiedziane przez niemowlaka.

Adam: To jest trzeci syn po dziesiątej żonie Dalajlamy.

Przemek: Tak właśnie się nazywał trzeci syn po dziesiątej... po dziesiątej czy osiemnastej?

Adam: No... gdzieś tam...

Przemek: Także... (śmiech)... tyle jeśli chodzi o nazwę. To był przypadek, takie akurat trafiło się słowo, to zostawimy, może się akurat nada. No i chyba się nadało.

I tym miłym akcentem zakończymy naszą rozmowę

Adam i Przemek: Dziękujemy serdecznie


Prześlij komentarz