wtorek, 13 września 2011

Wyborcza kiełbasa minimalna

Wybory coraz bliżej, czego niechybnym znakiem jest to, że rząd nagle postanowił podlizać się wyborcom i rzucić im jakąś kiełbasę wyborczą (w końcu nie można będzie mówić, że nic nie zrobili). Oczywiście nie ma co rzucać ludziom jakiegoś droższego mięsa, dlatego ze słowami: To wszystko na co mogliśmy sobie pozwolić rzuca się nędzną imitację, która może i dobrze smakuje, ale na dłuższą metę tylko szkodzi.

Mowa oczywiście o podwyżce płacy minimalnej, która od przyszłego roku ma wynosić 1500 zł. Dlaczego? A dlatego, że jest to niezwykle szkodliwe rozwiązanie, w dodatku całkowicie fałszywe i populistyczne. Na pierwszy rzut oka oczywiście można pomyśleć, że ustalając taką czy inną płacę minimalną staje oczywiście po stronie pracownika, chroni go przed mitycznym "wyzyskiem", pozwala "godnie" żyć etc. Oczywiście jestem daleki od stwierdzenia, że owe 1500 zł to dużo. Z pewnością niewielu taka płaca mogłaby zadowolić. A jednak każda pensja jest lepsza niż żadna, czego najlepszym dowodem jest to, że mnóstwo osób pracuje w tej chwili w szarej strefie, a więc poza systemem narzucającym pensje minimalne. 
Z drugiej strony wyznaczona z góry minimalna płaca jest dodatkowym kosztem dla pracodawcy, co w oczywisty sposób przeniesie się na ceny produktów. To z kolei automatycznie zmniejsza siłę nabywczą owej "sprawiedliwej płacy" i koło się zamyka, a korzysta na tym tylko państwo (kosząc wyższe podatki zarówno od pensji, jak i z VAT-u)
Stąd też prosty wniosek, że najkorzystniej byłoby zwyczajnie zlikwidować płacę minimalną.
Prześlij komentarz