niedziela, 8 maja 2016

Antyrządowa sobota w stolicy

Palma na placu de Gaulle'a jest sztuczna.
Miniona sobota upłynęła pod znakiem antyrządowych protestów w Warszawie. Najbardziej medialnym wydarzeniem był oczywiście marsz KODu/Platformy/kropkiNowoczesnej (zwany dla niepoznaki marszem całej opozycji). Ja również postanowiłem wybrać się do stolicy, by zamanifestować swój sprzeciw wobec działań i pomysłów rządu Beaty Szydło.

Jak się jednak można domyślić, maszerowanie razem z przedstawicielami dawnego establishmentu nie za bardzo mi się widziało, dlatego też wybrałem znacznie mniejszą, ale za to z dosyć konkretnym przekazem. Środowiska wolnościowe umówiły się za pomocą Internetu na pikietę w formie happeningu na Skwerze Hoovera przy Krakowskim Przedmieściu.
W mieście wrzało już na długo przed wyruszeniem  pochodu. Organizatorzy największej demonstracji nie poskąpili pieniędzy na nagłośnienie i "naganiaczy" zachęcających do wzięcia udziału w wydarzeniu. Uliczni sprzedawcy flag mieli z pewnością niezły utarg tego dnia.

My jednak wyruszyliśmy dziarskim krokiem w przeciwnym kierunku, w stronę wspomnianego Skweru Hoovera, gdzie spotkaliśmy swoich ziomków. Z uwagi na znacznie mniejszą skalę i możliwości, nasza manifestacja miała postać happeningu pt. Cmentarz PiS. Rozstawiliśmy przygotowane wcześniej nagrobki z wartościami "pogrzebanymi" przez ekipę rządzącą.



Styropianowe "płyty nagrobne" całkiem dobrze imitowały wygląd prawdziwego kamienia, choć problemem okazał się wiatr, który starał się nam je poprzewracać. Na cmentarzu nie zabrakło również zniczy. i dość szybko zaczął zwracać uwagę przechodniów, zarówno zwolenników Komitetu Obrony Demokracji, jak i przypadkowych przechodniów i zagranicznych turystów. Ochronę zapewniła nam warszawska policja, dzięki czemu był to najbezpieczniejszy cmentarz w Polsce.



Sobotni protest był również okazją do "wyjścia z piwnicy" i spotkania polskich wolnościowców. Pojawili się przedstawiciele Partii RiGCz, Stowarzyszenia Libertariańskiego i Partii KORWiN. Nie zabrakło też osób nie utożsamiających się z żadną grupą. Można było w pokojowy sposób podyskutować z przechodniami.





Niewielki happening przyciągnął również uwagę mediów. Zostaliśmy zarejestrowani przez kamery TVP, ale z tego, co mi wiadomo, nie wspomniano o nas w żadnym serwisie informacyjnym. Dziennikarz jednego z portali przeprowadził również wywiad z głównym organizatorem.


Podsumowując, demonstrację uznaję za dość udaną. Udało się dotrzeć z przekazem do sporej grupy osób, zmobilizować środowisko libertariańskie do działania i pokazać, że oprócz dwóch głównych aktorów istnieją również inne grupy, które nie popierają zamordystycznych działań rządu, ale również nie przepadają za obrońcami poprzedniego porządku. Oby inicjatywa Wspólnie dla wolności była kontynuowana w dalszym ciągu i przynosiła wymierne owoce.



Prześlij komentarz