środa, 28 września 2011

Żubr Ciemnozłoty


Muszę przyznać, że mam lekki sentyment do marki piwa Żubr. W zasadzie nie ze względu na walory smakowe, bo tu akurat żadnej rewelacji nigdy nie prezentowało, lecz raczej ze względu na przyzwyczajenie i pozytywne skojarzenia z wizerunkiem poczciwego króla puszczy. Dlatego też, gdy na rynku pojawiło się nowe dziecko Żubra – postanowiłem jak najszybciej się z nim zapoznać.
Ciemnozłotego dostałem w puszce. Całkiem ładne opakowanie w ciemnych odcieniach złota. Projektanci odwalili kawał dobrej roboty. Z przodu oczywiście obowiązkowo duże logo z żubrem, na górze na jasnozłotej obwódki napis „EDYCJA LIMITOWANA”. Trunek zawiera 15% ekstraktu (wag.) i 6,9% alkoholu (obj.), więc można go spokojnie zaklasyfikować do kategorii piw mocnych. Tu może zakończmy o teorii, a zacznijmy o praktyce.
Po przelaniu piwa do szklanki powstała całkiem przyzwoita piana, która na początku wręcz wystawała ponad górną krawędź. Rzecz jasna z racji dość dużych pęcherzyków szybko opadła do wysokości ok. centymetra. Sam napój ma bardzo ładną, ciemnozłotą (czy jak kto woli – ciemnobursztynową) barwę. Smakowo dominuje oczywiście wyrazisty słodowy smak (jak głosi napis na opakowaniu – do produkcji użyto mieszaniny kilku słodów). Piwo jest dość przyjemne w smaku i co ważne – nie wyczułem charakterystycznych dla tych gatunków w Polsce posmaków alkoholowych.
Z pewnością jest to całkiem przyzwoite piwo, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że to „koncerniak” z Kompanii Piwowarskiej. W tym przypadku jednak muszę się zgodzić z producentem – świetnie nadaje się na długie, jesienno-zimowe wieczory.
Prześlij komentarz