Pokazywanie postów oznaczonych etykietą browar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą browar. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 czerwca 2010

Wielki Powrót Lwówka!

Panie i Panowie! Niech zabrzmią okrzyki radości! Browar w Lwówku Śląskim wznowił produkcję! Tym samym browarnictwo wraca na Dolny Śląsk, mam nadzieję, że z wielką klasą! Zapraszam do obejrzenia filmu, który oprócz wesołych rzeczy porusza też trochę niewesołe, jak przejęcie przez Carlsberga browaru Piast i zrównanie go z ziemią, by pod marką "Wrocławskiego" Piasta sprzedawać piwo ze Szczecina (no, niepasteryzowane wyszło im w tym roku całkiem nieźle, gratki dla Browaru Bosman).

PS. a tutaj moja przygoda z podrobionym Lwówkiem
PS.2. Oczywiście przejęcie Piasta miało miejsce parę lat temu

wtorek, 19 stycznia 2010

Zwycięska bitwa o Czarnków!


Ponad miesiąc temu poruszyłem temat ratowania Browaru Czarnków. Właśnie dotarły do mnie nowe informacje, które dają duże nadzieje na przetrwanie tego zakładu i jego produktów.

Jest już późno, wieść dotarła do mnie właściwie w tej chwili, więc czym prędzej postanawiam się nią podzielić:
Po nagłośnieniu w mediach sprawy prywatyzacji browaru w Czarnkowie oraz protestach społeczności konsumentów piwa Agencja Nieruchomości Rolnych postanowiła odwołać dotychczasowe warunki przetargu na jakich miałby zostać sprzedany czarnkowski zakład piwowarski.
(za notatką na stronie na Facebooku portalu piweczko.org)
Co prawda nie wiadomo jeszcze na jakie warunki zmieniono owe zasady, jednakże można być, mam nadzieję, dobrej myśli.

sobota, 16 stycznia 2010

Obołoń Aksamitny (Оболонь Оксамитове) w mroźny, zimowy dzień


Kolejne piwo na Zbychowcowie? Czy to nie lekka przesada? Spokojnie, Moi Drodzy Czytelnicy. Nie zamierzam zrobić tutaj bloga stricte piwnego. Przyznać muszę jednak, że nieco wciągnęła mnie idea opisywania swoich doświadczeń z tym trunkiem związanych.
Ukraina nigdy jakoś nie kojarzyła mi się z piwem, zwłaszcza jakimś nadzwyczaj dobrym. Jednak okazuje się, że produkty browaru Obołoń są całkiem dobrej jakości i cieszą się uznaniem wielu smakoszy. Najbardziej znany jest chyba pszeniczniak pochodzący z tego browaru, którego jednak do tej pory nie miałem okazji nigdzie spróbować. W sklepie, w którym dostałem dzisiaj opisywane piwo wszystkie Obołoń Pšenične [Пшеничне] zostały wykupione, ostał się tylko jeden ciemny aksamiciak. Zresztą moim zdaniem piwa białe mają większą rację bytu latem, ze względu na ożeźwiający smak, zaś w atmosferze zimowej (wszakże mamy teraz nagły atak zimy) dużo lepsze jest dobre, ciemne piwko.


Takim też okazał się Obołoń Aksamitny! Głęboki, słodowy smak, lekko gorzkawy, bardzo mi się spodobał. Przy tym, jak na piwo ciemne przystało, jest to smak zdecydowany, pozwalający na długie kosztowanie (bardzo korzystne w przeliczeniu na piwo/minutę). Piana w szklance wyglądała całkiem przyzwoicie, niestety krótko się utrzymała (na szczęście na tyle długo, że zdążyłem pstryknąć kilka fotek). Należy przyznać, że produkt kijowskiego browaru zrobił na mnie dobre wrażenie. Tego mi było trzeba po stresach związanych z całym tygodniem zaliczeń i egzaminów! Z chęcią sprawdzę przy nadarzającej się okazji inne piwka tego producenta, o ile znowu ktoś nie wykupi wszystkich przede mną.

środa, 9 grudnia 2009

Uratujmy Browar Czarnków!


Od końca listopada na stronie http://uratujmyczarnkow.pl/ trwa akcja protestacyjna przeciw zamknięciu browaru w Czarnkowie, ostatniego państwowego browaru w Polsce, słynącego z piw Noteckie i Eire.

Miałem okazję spróbować tego drugiego podczas mojego ostatniego pobytu w Poznaniu i muszę przyznać, że to jedno z najlepszych piw, z jakimi miałem dotychczas do czynienia. To doskonałe ciemne piwko w charakterystycznym "bączku" - butelce 330 ml (w takich samych sprzedawane jest piwo Łomża Mocne). Na dodatek oba gatunki produkowane przez browar są niepasteryzowane i produkowane według dawnych receptur, bez użycia chemicznych "polepszaczy" i konserwantów, powszechnie używanych w dużych koncernach.
Jak wiadomo, brak tych magicznych substancji w piwie sprawia, że smakuje ów trunek tak, jak powinien, czuć w nim wyraźny smak piwa. Nic dziwnego, że nie podoba się to takiej instytucji jak sanepid, według którego browar jest przestarzały.
Największym skandalem w całej sprawie jest jednak działanie Agencji Nieruchomości Rolnych, która będąc właścicielem browaru zarzuca odwołanemu niedawno dyrektorowi, Zbigniewowi Cholewickiemu, że przekroczył on plan kosztów (przy jednoczesnym przekroczeniu planu przychodów), pomimo że jako jedyna jednostka ANR browar osiągnął zysk, a nie stratę. Jednak wygląda na to, że liczy się plan, który zakładał stratę (nie przypomina Wam to czegoś?). Agencja planuje sprzedaż budynku, jednak w wycenie nie wzięła pod uwagę działającego przedsiębiorstwa. (cały wywiad do przeczytania tutaj)
Sposób postępowania ANRu dobitnie pokazuje absurd działania polskich agencji rządowych, z przepisami wyjętymi żywcem z PRLu, w których zawsze od zdrowego rozsądku ważniejsze są bzdurne przepisy.
Osobiście trzymam kciuki za powodzenie akcji, która w dość krótkim czasie zebrała sporą rzeszę zwolenników. Liczę na to, że odpowiednia ilość głosów poparcia dla niej da do myślenia postawionym wyżej politykom i nie pozwoli na zabicie kolejnej kolebki starożytnych polskich tradycji piwowarskich.
Więcej o akcji na stronie "Rzeczpospolitej"

wtorek, 6 października 2009

Piwne opowieści





W ostatni piątek planowałem z moimi przyjaciółmi pójść na koncert muzyki cerkiewnej. Niestety z uwagi, że odbywał się gdzieś aż na Psim Polu, a wyruszyliśmy lekko opóźnieni, na dodatek nie widząc szansy złapania tramwaju w końcu zrezygnowaliśmy. Wpadliśmy wówczas na jakże genialny w swojej prostocie pomysł: idziemy na piwo! No i w porządku, tylko jeden z moich towarzyszy ciągle robił problemy przy wyborze lokalu. Bo tu dym, bo tu to, tu tamto. Na dodatek zaczął usilnie lobbować pomysł pójścia na pizzę, który mi się średnio podobał, gdyż byłem po dosyć sycącym obiedzie i nijak nie myślałem o jedzeniu (zwłaszcza po zrzutce od każdego). Ulegliśmy jednak jego namowom i udaliśmy się do pizzerii Da Grasso na ulicy Zaporoskiej z myślą, że zjemy tam, a potem udamy się do przyległego sklepu z alkoholami w celu zakupu owego złotego trunku. Pominę może już, że w pizzerii pomylono nam składniki, bo w efekcie pizza była bardzo smaczna i z chęcią ją zajadałem. Zgodnie z naszym planem udaliśmy się do sklepu. I tu w zasadzie zaczyna się moja opowieść.

Nie miałem osobiście ochoty na żadne popularne, masowo produkowane piwa Kompanii Piwowarskiej i innych Żywców, zresztą podobne preferencje prezentowali moi koledzy. Dlatego też poszukiwaliśmy czegoś niebanalnego pod względem smaku i zarazem w nie za bardzo obciążającej nasze budżety ceny. Wybór piwa w owym sklepie nie był może powalający (zwłaszcza w porównaniu z wyborem wina i innych takich tam), ale dawał jednak spore możliwości manewru. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy w końcu piwo o nazwie STARE DZIEJE KSIĄŻĘCE. Z lektury etykiety wywnioskowaliśmy, że jest ono niepasteryzowane i produkowane przez browar w Lwówku Śląskim. Przyznam osobiście, że bardzo mnie to zaciekawiło, bo o niegdysiejszych produktach tego browaru słyszałem wiele dobrego. Dodatkową atrakcją była cena: 2,10 plus kaucja. Dziarskim krokiem pomaszerowaliśmy do domu, aby zdegustować owe piwo. Po wlaniu do kubków okazało się ono być bardzo smaczne, z bardzo fajną goryczką, zachwytom nie było końca.

Z przekonaniem, że wreszcie udało mi się skosztować piwa z najstarszego browaru Polski udałem się do swojego akademika, by potem wszystkim, którzy by się tym tematem zainteresowali ogłaszać, że Lwówek Śląski uruchomił produkcję i prawdopodobnie piłem jedne z pierwszych piw po kilku latach wstrzymania działalności. Wrodzona ciekawość świata kazała mi jednak sprawdzić na stronie browaru ( browar-lwowek.com.pl ) czy aby na pewno produkcja już ruszyła i, rzecz jasna, co jeszcze znajduje się w jego ofercie. Ku mojemu zdziwieniu o owym piwie nie było nawet słowa, a prezentowane tam wzory etykiet w żadnym stopniu nie przypominały etykiety z owego piwa. Na dodatek ze strony można było wyczytać, że browar jest jeszcze remontowany, co jednak uznałem za niedbałość webmasterów i ociąganie się z aktualizacją strony. Poszukiwania i wątpliwości przygnały mnie w końcu na stronę jelonka.com, gdzie autor wpierw zdemaskował, że producentem nie są Browary Lwówek Śląski 1209, lecz jakaś enigmatyczna firma, która na etykiecie wprawdzie podała adres w Lwówku, lecz jej siedziba jest opuszczona. Analizując komentarze na stronie zaczęłem dostrzegać inne szczegóły, które wcześniej mi umknęły. Przede wszystkim piwo jest ONGIŚ niepasteryzowane! Jak rozumiem znaczy to tyle, że zostało poddane jednak pasteryzacji. Drugą rzeczą jest to, że piwo na pewno nie jest z Lwówka, a bardzo prawdopodobne, że pochodzi z.... Czech! Ach jo....