Witam! Znowu mamy te dziwne, odziedziczone po PRL-u i III Rzeszy "święto" pracy. Dlatego też wypadałoby się zastanowić czym w gruncie rzeczy jest praca. Sięgnijmy więc do Słownika języka polskiego PWN:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekonomia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekonomia. Pokaż wszystkie posty
środa, 1 maja 2013
czwartek, 4 kwietnia 2013
Wonga.com - co to jest?
![]() |
| źródło: youtube.com |
Z racji powrotu do domu na święta miałem okazję zapoznać się również z tym, co dzieje się w świecie reklam. Moją uwagę (nie tylko ze względu na branżę) zwróciła reklama firmy Wonga.com, która oferuje krótkoterminowe pożyczki pozabankowe. Nie znalazłem nigdzie w sieci polskiej reklamy, ale udało mi się odszukać prawdopodobny pierwowzór brytyjski:
wtorek, 13 września 2011
Wyborcza kiełbasa minimalna
Wybory coraz bliżej, czego niechybnym znakiem jest to, że rząd nagle postanowił podlizać się wyborcom i rzucić im jakąś kiełbasę wyborczą (w końcu nie można będzie mówić, że nic nie zrobili). Oczywiście nie ma co rzucać ludziom jakiegoś droższego mięsa, dlatego ze słowami: To wszystko na co mogliśmy sobie pozwolić rzuca się nędzną imitację, która może i dobrze smakuje, ale na dłuższą metę tylko szkodzi.
Mowa oczywiście o podwyżce płacy minimalnej, która od przyszłego roku ma wynosić 1500 zł. Dlaczego? A dlatego, że jest to niezwykle szkodliwe rozwiązanie, w dodatku całkowicie fałszywe i populistyczne. Na pierwszy rzut oka oczywiście można pomyśleć, że ustalając taką czy inną płacę minimalną staje oczywiście po stronie pracownika, chroni go przed mitycznym "wyzyskiem", pozwala "godnie" żyć etc. Oczywiście jestem daleki od stwierdzenia, że owe 1500 zł to dużo. Z pewnością niewielu taka płaca mogłaby zadowolić. A jednak każda pensja jest lepsza niż żadna, czego najlepszym dowodem jest to, że mnóstwo osób pracuje w tej chwili w szarej strefie, a więc poza systemem narzucającym pensje minimalne.
Z drugiej strony wyznaczona z góry minimalna płaca jest dodatkowym kosztem dla pracodawcy, co w oczywisty sposób przeniesie się na ceny produktów. To z kolei automatycznie zmniejsza siłę nabywczą owej "sprawiedliwej płacy" i koło się zamyka, a korzysta na tym tylko państwo (kosząc wyższe podatki zarówno od pensji, jak i z VAT-u)
Stąd też prosty wniosek, że najkorzystniej byłoby zwyczajnie zlikwidować płacę minimalną.
niedziela, 22 maja 2011
¿Co się właściwie dzieje w Hiszpanii?
Demonstranci w Granadzie, licencja Creative Commons
Od tygodnia w Hiszpanii trwają protesty antyrządowe. Fala demonstracji opanowała 50 miast, najbardziej spektakularna chyba jest demonstracja na Puerta del Sol w Madrycie. Powody protestów są rzecz jasna oczywiste. Trzy dekady rządów socjalistów z PSOE (z małymi przerwami), charakterystyczne dla socjaldemokracji życie na kredyt i ręczne sterowanie gospodarką musiało w końcu, jak w pozostałych państwach PIGS (z Grecją na czele), doprowadzić do katastrofy. Nic więc dziwnego, że Hiszpanie nieźle się wkurzyli na swoich miłościwie panujących i wyszli na ulice, czy jak w Madrycie - na place.
Protesty w Sevilli, licencja Creative Commons
Ciekawe jest to, że protesty te nie zostały zorganizowane (przynajmniej taka jest oficjalna wersja) przez związki zawodowe ani partie polityczne, jest to inicjatywa oddolna, nastawiona wrogo zarówno do rządzącej PSOE, jak i opozycyjnej PP. Jednym z haseł akcji Democracia Real Ya! (Prawdziwa Demokracja Teraz!) jest zmiana ordynacji wyborczej, która przełamała by monopol tych dwóch partii w obsadzaniu stołków. Niestety demonstranci oprócz tego, że zaczęli zauważać, iż rządzi nimi banda oszustów i złodziei, nie do końca chyba zrozumieli powód sytuacji, w której się znaleźli. Oskarżają bowiem obok rządu także bankierów (poniekąd słusznie) i... kapitalizm!
Do postulatów "młodych gniewnych" zalicza się (cytuję za blogerem conejo infernal, podkreślenia moje):
-przeciw bezrobociu: zatrzymanie podwyższania wieku emerytalnego do momentu ograniczenia bezrobocia wśród młodych; przywrócenie zasiłku dla trwale bezrobotnych; przywileje dla firm o udziale pracowników tymczasowych mniejszym niż 10%-prawo do mieszkania: przejmowanie przez państwo wybudowanych, niesprzedanych mieszkań i umieszczenie ich na rynku chronionego wynajmu; ułatwienia dla młodych i osób o niskich dochodach przy wynajmie mieszkań
-usługi publiczne wysokiej jakości: niezależna kontrola budżetów i wydatków administracji; zatrudnienie kadry nauczycielskiej w celu zapewnienia odpowiedniej ilości uczniów w salach i podziału na grupy; tani transport publiczny z przywróceniem pociągów, które zostały zastąpione przez AVE (szybkie, ale obrzydliwie drogie pociągi między największymi miastami)
poniedziałek, 16 maja 2011
Państwo charytatywne, czyli o bezduszności liberalizmu
Powszechny wydaje się pogląd, że wyznając liberalne (czy libertariańskie) poglądy gospodarcze trzeba być bezdusznym sk**wysynem. No bo w końcu jeżeli neguje się istnienie tzw. redystrybucji dochodów przez system podatkowy i sprzeciwia się idei tzw. sprawiedliwości społecznej, to oznaczać musi ni mniej, ni więcej, że ma się wszystkich biednych ludzi gdzieś. Z drugiej strony osoby o poglądach socjalistycznych jawią się niemal jako Miłosierni Samarytanie, którzy by nieba nachylili potrzebującym... niestety nie za swoje pieniądze.
Czy więc popieranie liberalnych gospodarczo postulatów oznacza bezwarunkowo bycie samolubnym, egoistycznym łajdakiem? Nie sądzę. Wszakże negowanie państwa jako (nieudolnego swoją drogą) opiekuna nie oznacza negowania samej idei pomocy bliźniemu. Wręcz przeciwnie. Historia dobitnie pokazuje, że państwowa pomoc dla najuboższych zwyczajnie się nie sprawdza, osobom zagubionym życiowo daje się zamiast wędki rybę (w postaci zasiłków, zapomóg etc.), co powoduje tylko pogłębienie ich sytuacji. Na realną pomoc mogą liczyć tylko od prywatnych fundacji i organizacji pozarządowych, które w systemie własności prywatnej z pewnością zastąpiłyby nieudolnie działające instytucje państwowe marnotrawiące większość przeznaczonych dla nich środków.
Ponadto najgorszą cechą pomocy państwowej jest rzecz jasna przymusowość, która odbiera po pierwsze możliwość wyboru do kogo owa pomoc trafi, a po drugie satysfakcję z robienia dobrych uczynków. Kolejną kwestią, która dyskwalifikuje państwo jako organizację charytatywną jest to, że taka działalność jest zwyczajnie demoralizująca, powodująca największą znieczulicę. Trudno się dziwić, jeżeli państwo zajmuje się wszystkimi biednymi, niepełnosprawnymi, niedołężnymi, to po co my mamy pomóc konkretnemu bliźniemu, który akurat stanął nam na drodze?
środa, 2 lutego 2011
O niemoralności unikania podatków
Ostatnio miałem okazję przeczytać pewien artykuł, w którym opisywano, jaki to skandal, że Ingvar Kamprad - założyciel i właściciel IKEI - unikał nadmiernego opodatkowania poprzez wykorzystywanie luk prawnych (czyli całkiem legalnie). Jak można przeczytać w artykule Jędrzeja Bieleckiego:
Firma pokazywała się jako uczciwa i kierująca się wartościami. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Pod maską skrywa się bowiem potwór. Szwedzki koncern meblowy wykorzystuje tajemniczą fundację, dzięki której unika płacenia podatków.
Z uwagi na to, że nie chcę być posądzany o powielanie wpisu pana Roberta Gwiazdowskiego, przytoczę jeszcze jeden przykład potwora, który oszukuje, ba! okrada państwa, w których działa, ale unika opodatkowania. Mowa tu o poczciwym gigancie internetowym Google. Jak dowiedziałem się z pewnego tekstu:
Skomplikowana struktura, wykorzystywana przez Google do uchronienia swoich pieniędzy przed podatkami, wzbudziłaby podziw księgowych sycylijskiej mafii. Podczas gdy większość amerykańskich korporacji płaci ze swoich zamorskich dochodów podatki między 4,5 a 25,8%, Google udało się ujść z podatkiem na poziomie 2,4%, dzięki czemu od 2007 roku zaoszczędziło 3,1 mld dolarów, a w samym 2009 roku podbiło swoje dochody o 26%.
(...)
Podobny system transferu zysków (przez Irlandię na Bermudy) stosuje też Microsoft – a z kolei Facebook przygotowuje się do uruchomienia jego wariantu, w którym pieniądze docelowo znajdą się na Kajmanach.
No cóż, wypada tylko pogratulować gospodarności i pomysłowości tym firmom. No ale zaraz, chwileczkę! Przecież to nieetyczne, to niemal zbrodnia! Z tekstu można się dowiedzieć, że:
W sytuacji, gdy inne, mniejsze firmy płacą podatki i napędzają gospodarkę swoich krajów, ponadnarodowym korporacjom na sucho uchodzi kradzież w biały dzień. Zdaniem Kimberly A. Clausing, profesor ekonomii z Reed College, manipulacje finansowe tego typu rocznie kosztują same Stany Zjednoczone 60 mld dolarów. Ile tracą inne kraje – tego nie wiadomo.
Ciekawe w jaki sposób płacenie podatków napędza gospodarkę. Zawsze myślałem, że jedyne co napędzają podatki to państwo. Gospodarka na takiej "kradzieży" wychodzi jak najlepiej. Gospodarka - czyli producenci i konsumenci. Ci pierwsi, redukując sztuczne, nierynkowe koszta, mogą obniżać ceny swoich usług oraz zatrudniać nowych pracowników. Trzeba być ekonomicznym idiotą, aby sądzić, żeby sądzić, że te pieniądze są "przeżerane" przez właścicieli. Tak by było, gdyby te pieniądze trafiły do budżetów państw. Nadmierne zadłużenie USA, Irlandii czy innych państw nie jest spowodowane bynajmniej unikaniem opodatkowania przez firmy w nich funkcjonujące. Niepłacenie 60% haraczu w Szwecji na instytucje, które odbierają dzieci rodzicom i strzegą "poprawności politycznej" uważam wręcz za bohaterstwo! Co więcej, państwa (a właściwie rządy) same są sobie winne, że takie sumy pieniędzy prześlizgują się im między palcami. W końcu to one stworzyły na tyle skomplikowane i zawierające mnóstwo dziur przepisy, że same nie potrafią ich egzekwować.
Niemoralność takich działań polega podobno również na tym, że mniejsze spółki nie mogą skorzystać z tego typu rozwiązań. Otóż mogą, tylko albo je nie stać, albo też nie mają aż takich korzyści skali. Przypomnę tylko, że zarówno IKEA, Google, czy nawet Microsoft nie narodziły się jako duże, międzynarodowe firmy. Do swojej pozycji doszły poprzez dążenie do tworzenia produktów, które zadowolą ich klientów. Co więcej, pozycję tę mogą stracić, jeżeli przestaną spełniać te funkcje.
piątek, 10 września 2010
Tea Party
źródło: flickr.com, autor: katerkate
Do Polski zawitała idea Tea Party - ruchu, który powstał w odpowiedzi na politykę obecnego rządu USA z prezydentem Obamą na czele. Co tu dużo mówić, ideały reprezentowane przez ten ruch są uniwersalne i problemy takie jak naruszanie wolności jednostki czy nadmierne zadłużenie państwa dotyczą w takim samym stopniu naszych przyjaciół zza oceanu, jak i naszej ojczyzny.
Strona polskiego ruchu powstała chyba dość niedawno, jednak pod manifestem, który się tam znajduje podpisało się już niemal 600 osób.
Zachęcam do odwiedzenia i poparcia - teaparty.eu
Subskrybuj:
Posty (Atom)
