Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolny Śląsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolny Śląsk. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 maja 2012

Zbychowcowe koszulki i inne takie


Pozwolę sobie dzisiaj na odrobinę autoreklamy. Niedawno przemogłem się i założyłem konto na cupsell.pl. Czym jest ten serwis? W najprostszym ujęciu jest to platforma pozwalająca na tworzenie własnych wzorów koszulek i wielu innych ciuchów, a nawet poduszek, kubków i innych takich. Firma oferuje wykonanie nadruków i dostarczenie produktów do klienta. Właściciel konta z kolei dostarcza wzory i ustala wysokość prowizji. Genialne w swej prostocie, muszę przyznać!
Czując w sobie żyłkę dyktatora mody i uważając, że w sklepach wciska się ludziom straszny chłam, zabrałem się do roboty. Na cupsellu można standardowo założyć 3 sklepy, co też uczyniłem (a co!).
Pierwszy sklep to oczywiście marka, którą dobrze znacie, czyli Wasz ulubiony blog - Zbychowcowo. Tematyka wzorów, tak samo jak na blogu, różna. Trochę muzycznych, trochę piwa, trochę innych pomysłów. Polityki jak na razie unikam, ale może coś z tej tematyki też się tam pojawi jak będę miał jakiś pomysł.
Pierwszymi wzorami, które wrzuciłem, były te, które już jakiś czas temu pojawiły się na moim deviantArcie, ale jakoś nie było szans na ich zrealizowanie. Pierwszym był napis "Good Vibes".
Kliknij, by zobaczyć koszulkę w sklepie
Drugi wzór to też pomysł sprzed jakiegoś czasu. Na pamiątkę Petera Tosha - Stepping Razor! To nie jedyne wzory związane z muzyką reggae.
Kliknij, by zobaczyć koszulkę w sklepie
Pojawił się też wspomniany wcześniej wzór piwny, który opisuje niezwykłe właściwości porteru.
Kliknij, by zobaczyć koszulkę w sklepie
Dzisiaj do sklepu dołączyła również koszulka z ukulele! Mam nadzieję, że przypadnie do gustu miłośnikom tego czterostrunowego instrumentu! Na razie wrzuciłem jeden wzór, ale już pracuję nad następnymi!
Kliknij, by zobaczyć koszulkę w sklepie
Kolejny sklep to Zbychowcomix, który z założenia ma zawierać wzory zaczerpnięte z moich komiksów. Znajdują się więc tam:
Gadający kamień
Kliknij, by zobaczyć koszulkę w sklepie
Dzień Kobiet (komiks, który swego czasu przebił się do Demotywatorów i na Kwejka, ach te moje mini-sukcesy :D)
Kliknij, by zobaczyć koszulkę w sklepie
I inne wzory, które osoby znające moją skromną twórczość z pewnością rozpoznają, a może nawet zechcą nosić ją na piersi.
Ostatni sklep jest, jak mi się zdaje, najbardziej poważny i liczę na to, że ma porządny potencjał, a mianowicie Lokalni Patrioci. Powstał w odpowiedzi na "społeczne zapotrzebowanie" na regionalne ciuchy w oryginalnym, ciekawym wydaniu. Myślę, że znajdą tutaj coś dla siebie chociażby ci czytelnicy, którzy trafili na mojego bloga szukając Flagi Dolnego Śląska. Sklep można już "polubić" na facebooku. Postawiłem sobie ambitny cel, aby żaden region czy miasto nie pozostały bez jakiegoś ciekawego wzoru. I powoli go realizuję, starając się nie odwalać chały. W tej chwili swoich wzorów doczekały się:
Kraków (w kilku wariantach kolorystycznych)
Kliknij, by zobaczyć koszulkę w sklepie 
Wrocław
Kliknij, aby zobaczyć koszulkę w sklepie
i oczywiście Ełk!
Kliknij, aby zobaczyć koszulkę w sklepie
I to by było na razie na tyle z prezentacji moich sklepików. Zapraszam do odwiedzenia każdego z nich. Przy zakupie dwóch dowolnych rzeczy przesyłka jest darmowa! Zachęcam też do polubienia fanpage'u Lokalnych Patriotów. Będzie z pewnością wygodniej dowiadywać się stamtąd o wszystkich nowościach.
Czekam też na Wasze sugestie. Co poprawić? Co dodać? Czego lepiej nie dawać? Piszcie w komentarzach.
PS. Dla osób, które dopiero będą zakładać konto na cupsellu polecam skorzystać z linka http://cupsell.pl/polecam/zbychowiec, dzięki czemu dostanę dodatkową premię za zaproszenie.

czwartek, 28 lipca 2011

Gazeta Wyborcza na tropie faszyzmu

5 piw!

Polowanie na faszystów (będących wg dziennikarzy pewnego dziennika synonimem narodowych socjalistów, czyli nazistów, ale to szczegół) trwa! Tym razem dziennikarz śledczy GW wytropił ich w miejscu, w którym nikt by się tego nie spodziewał - w PIWIE! A konkretnie - w reklamie piwa Piast (ongiś wrocławskiego, dziś raczej szczecińskiego). Jak pisze w swym artykule p. Jerzy Sawka:
Reklama wrocławskiego piwa Piast po meczu Śląska Wrocław ze szkockim Dundee, mimo że gabarytowo niewielka, wprost wali po świadomości. Jej tekst zaczyna się niewinnie: "Piast dziękuje za wielkie sportowe emocje", ale kończy frazą, którą skądś dobrze znamy: "Jedno miasto. Jeden Klub. Jeden Piast".

Przed dziesięcioleciami pewien znany całemu światu niewielki facet ze śmiesznym wąsikiem wykrzykiwał z furią szaleńca swoje słynne: "Ein Volk, ein Reich, ein Führer". Adresował te słowa do swojego wspaniałego narodu, który był ponad wszystkimi, do swojej wspólnoty plemiennej, której zadaniem było wymordowanie lub całkowite zniewolenie plemion obcych i rasowo gorszych. Czy nie na tej samej plemiennej, wspólnotowej nucie gra hasło: "Jedno miasto. Jeden Klub. Jeden Piast"?
Muszę przyznać, że anty nazi gogle pana redaktora muszą być wyjątkowo czułe. Wygląda bowiem na to, że wyjątkowo szowinistycznym i rasistowskim słowem jest słowo "jeden" (niem. ein), zwłaszcza użyte trzykrotnie (ale to tylko moja hipoteza). Oczywiście konkluzja autora artykułu tekstu jest jedna: najwyraźniej koncern Carlsberg, będący właścicielem marki Piast, stara się przypodobać tzw. "wrocławskiemu kibolstwu":
Mocno z miastem utożsamiane piwo wspiera wrocławski patriotyzm kibolski. Tylko czekać, jak nasi dzielni chłopcy spuszczą łomot poznaniakom za to, że śmieli moczyć usta w napoju przeznaczonym tylko dla swoich. W kolejnej odsłonie Carlsberg może wypuścić reklamę o treści: "Piast mit uns" Będzie konsekwentnie.
 Tu rzecz jasna p. red. się po raz kolejny przemycić pokrętne równanie patriotyzm=prawica=faszyzm (czy nazizm?), kontynuując jednocześnie "świętą wojnę" redakcji z polskim ruchem kibicowskim (o zgrozo! często patriotycznemu, prawicowemu i antykomunistycznemu, więc na pewno faszystowskiemu!). Logika dziecka z podstawówki, albo zwyczajne manipulowanie naiwnymi czytelnikami.
Swoją drogą, red. Sawka nie zbadał kwestii wystarczająco dogłębnie, bo przecież łatwo zauważyć, że firma Carlsberg to w istocie faszystowski koncern. Wystarczy obejrzeć etykiety ciemnego piwa (trochę dziwne, nieprawdaż? prawdziwy faszysta powinien wszak pić jeno białe (niem. weiss) piwa ;) ) z początku ubiegłego stulecia:

wtorek, 8 czerwca 2010

Wielki Powrót Lwówka!

Panie i Panowie! Niech zabrzmią okrzyki radości! Browar w Lwówku Śląskim wznowił produkcję! Tym samym browarnictwo wraca na Dolny Śląsk, mam nadzieję, że z wielką klasą! Zapraszam do obejrzenia filmu, który oprócz wesołych rzeczy porusza też trochę niewesołe, jak przejęcie przez Carlsberga browaru Piast i zrównanie go z ziemią, by pod marką "Wrocławskiego" Piasta sprzedawać piwo ze Szczecina (no, niepasteryzowane wyszło im w tym roku całkiem nieźle, gratki dla Browaru Bosman).

PS. a tutaj moja przygoda z podrobionym Lwówkiem
PS.2. Oczywiście przejęcie Piasta miało miejsce parę lat temu

czwartek, 4 marca 2010

Flaga Dolnego Śląska


Po dłuższym czasie oczekiwania wreszcie do mnie dotarła - flaga Dolnego Śląska, piękna, nowiutka, lśniąca, oczywiście żółta z tradycyjnym śląskim orłem. Przesyłka z Urzędu Marszałkowskiego przyszła już wczoraj, jednak najwidoczniej nie zauważyłem jej na portierni.
W gruncie rzeczy nie wiedziałem co z taką flagą zrobić, w końcu zawisła w zaszczytnym miejscu na ścianie!

wtorek, 6 października 2009

Piwne opowieści





W ostatni piątek planowałem z moimi przyjaciółmi pójść na koncert muzyki cerkiewnej. Niestety z uwagi, że odbywał się gdzieś aż na Psim Polu, a wyruszyliśmy lekko opóźnieni, na dodatek nie widząc szansy złapania tramwaju w końcu zrezygnowaliśmy. Wpadliśmy wówczas na jakże genialny w swojej prostocie pomysł: idziemy na piwo! No i w porządku, tylko jeden z moich towarzyszy ciągle robił problemy przy wyborze lokalu. Bo tu dym, bo tu to, tu tamto. Na dodatek zaczął usilnie lobbować pomysł pójścia na pizzę, który mi się średnio podobał, gdyż byłem po dosyć sycącym obiedzie i nijak nie myślałem o jedzeniu (zwłaszcza po zrzutce od każdego). Ulegliśmy jednak jego namowom i udaliśmy się do pizzerii Da Grasso na ulicy Zaporoskiej z myślą, że zjemy tam, a potem udamy się do przyległego sklepu z alkoholami w celu zakupu owego złotego trunku. Pominę może już, że w pizzerii pomylono nam składniki, bo w efekcie pizza była bardzo smaczna i z chęcią ją zajadałem. Zgodnie z naszym planem udaliśmy się do sklepu. I tu w zasadzie zaczyna się moja opowieść.

Nie miałem osobiście ochoty na żadne popularne, masowo produkowane piwa Kompanii Piwowarskiej i innych Żywców, zresztą podobne preferencje prezentowali moi koledzy. Dlatego też poszukiwaliśmy czegoś niebanalnego pod względem smaku i zarazem w nie za bardzo obciążającej nasze budżety ceny. Wybór piwa w owym sklepie nie był może powalający (zwłaszcza w porównaniu z wyborem wina i innych takich tam), ale dawał jednak spore możliwości manewru. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy w końcu piwo o nazwie STARE DZIEJE KSIĄŻĘCE. Z lektury etykiety wywnioskowaliśmy, że jest ono niepasteryzowane i produkowane przez browar w Lwówku Śląskim. Przyznam osobiście, że bardzo mnie to zaciekawiło, bo o niegdysiejszych produktach tego browaru słyszałem wiele dobrego. Dodatkową atrakcją była cena: 2,10 plus kaucja. Dziarskim krokiem pomaszerowaliśmy do domu, aby zdegustować owe piwo. Po wlaniu do kubków okazało się ono być bardzo smaczne, z bardzo fajną goryczką, zachwytom nie było końca.

Z przekonaniem, że wreszcie udało mi się skosztować piwa z najstarszego browaru Polski udałem się do swojego akademika, by potem wszystkim, którzy by się tym tematem zainteresowali ogłaszać, że Lwówek Śląski uruchomił produkcję i prawdopodobnie piłem jedne z pierwszych piw po kilku latach wstrzymania działalności. Wrodzona ciekawość świata kazała mi jednak sprawdzić na stronie browaru ( browar-lwowek.com.pl ) czy aby na pewno produkcja już ruszyła i, rzecz jasna, co jeszcze znajduje się w jego ofercie. Ku mojemu zdziwieniu o owym piwie nie było nawet słowa, a prezentowane tam wzory etykiet w żadnym stopniu nie przypominały etykiety z owego piwa. Na dodatek ze strony można było wyczytać, że browar jest jeszcze remontowany, co jednak uznałem za niedbałość webmasterów i ociąganie się z aktualizacją strony. Poszukiwania i wątpliwości przygnały mnie w końcu na stronę jelonka.com, gdzie autor wpierw zdemaskował, że producentem nie są Browary Lwówek Śląski 1209, lecz jakaś enigmatyczna firma, która na etykiecie wprawdzie podała adres w Lwówku, lecz jej siedziba jest opuszczona. Analizując komentarze na stronie zaczęłem dostrzegać inne szczegóły, które wcześniej mi umknęły. Przede wszystkim piwo jest ONGIŚ niepasteryzowane! Jak rozumiem znaczy to tyle, że zostało poddane jednak pasteryzacji. Drugą rzeczą jest to, że piwo na pewno nie jest z Lwówka, a bardzo prawdopodobne, że pochodzi z.... Czech! Ach jo....