poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Internet pod nadzorem?


Jak się dzisiaj dowiedziałem (może trochę późno, ale zawsze), Parlament Europejski niebawem (5 maja) ma podjąć decyzję w szalenie ważnej dla przyszłości Internetu sprawie:
Brukselscy oficjele postanowili ograniczyć nam dostęp do Internetu i podzielić go na tak zwane "pakiety". Co to oznacza w praktyce? Daje to prawo dostawcom usług internetowych na ograniczony dostęp do zasobów światowej sieci. Przykładowo w najtańszym pakiecie dostaniesz dostęp do jednych, a do innych witryn już nie - zależy to od zasobności portfela właściciela portalu. Może się zdarzyć, że dostęp do niszowych, ale jakże ważnych dla Ciebie witryn będzie zablokowany. Winne są korporacje, które lobbują na rzecz tych zmian pod pretekstem obrony przed piractwem. Jest prawie pewne, że dostęp do sieci p2p zostanie zablokowany, bo żadnemu usługodawcy nie będzie się to opłacać.
(cytat ze Strony Partii Piratów)

Skąd biorą się tego typu pomysły w Parlamencie? Najprawdopodobniej z lobbingu dużych korporacji branży telekomunikacyjnej (wśród nich wymieniane są m.in. Orange oraz Telefonica) i fonograficznej, które swoją drogą już przepchnęły kilka przepisów, które pod przykrywką walki z piractwem ograniczają swobodę internautów (przykład).
Jak można przeczytać w Dzienniku Internautów:
Według obserwatorów, jeśli nowe prawo zostanie przyjęte, to różni użytkownicy mogą mieć dostęp do różnych usług. W takiej sytuacji może dojść do zahamowania rozwoju e-handlu, bo dostawca internetu może dać fory wielkim sklepom, które podpisały z nim umowę. Istnieje zagrożenie, że nie będą mogły rozwijać się startupy, bo nie będzie ich stać na płacenie za uprzywilejowaną pozycję. Zagrożone są usługi VoIP, bo dostawcy internetu (nierzadko będący także operatorami telefonicznymi) będą mogli ograniczyć do nich dostęp.
Oznaczało by to podkopanie bardzo dynamicznie rozwijającej branży, z której wyrosły m.in. takie giganty jak Google, co w dobie kryzysu wydaje się już być skończoną głupotą.

Co prawda chyba trudno mówić jeszcze o sytuacji podobnej do tej w Chinach, gdzie to rząd blokuje obywatelom dostęp do pewnych zasobów sieci (przy czym niektóre koncerny ochoczo go w tym wspierają, zapewne za niemałą kaskę), jednak byłby to pierwszy krok w stronę znacznego ograniczenia i zwiększenia podziałów wśród użytkowników, co znacznie zmniejszyło by potencjał, jaki reprezentuje obecnie globalna sieć.
Dlatego też proszę tych, którzy to czytają o zapoznanie się z materiałami na poniższych stronach:

http://stopcenzurze.wikidot.com/
http://blackouteurope.pl/

a także, jeśli możecie, podpiszcie się pod listem otwartym do polskich europosłów. Akcja taka moim zdaniem, w przeddzień wyborów, kiedy politykom raczej bardzo zależy na poparciu elektoratu, którego internauci stanowią pokaźną część, powinna przynieść skutek. Ważne jest jednak, aby o sprawie tej dowiedziało się możliwie dużo ludzi. Wiadomo, że takie zarządzenia najlepiej wprowadza się po cichu, tylnymi drzwiami, zaś skutki jego mogą być opłakane.
Jak widzicie, ja jestem raczej w takich sprawach (jak i w innych) optymistą.
Pozdrawiam
Ahoj!
P.S. Z tego co wiem, planowane są również protesty w Warszawie, 3. maja, czyli w niedzielę
Prześlij komentarz