Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lipca 2013

Cyrk Przyjechał!


Cyrk przyjechał! - usłyszałem dzisiaj z wiezionego przez samochód głośnika, którego dźwięk odbijał się echem już z daleka. Fakt ten niezbyt mnie zdziwił, bo informowały już o nim od jakiegoś czasu porozrzucane tu i ówdzie ulotki-"darmowe wejściówki" (dla trojga dzieci) oraz plakaty.

czwartek, 24 maja 2012

Zbychowiec sam w domu (studenckim)

No i stało się. Dzisiaj wyprowadził się mój współlokator, za tydzień wyprowadzam się ja. Koniec błogiego życia w akademiku. Nasz kochany Ślężak zostanie w czerwcu opanowany przez różne służby porządkowe i inne takie, które mają służyć podczas EURO2012 (jakieś mistrzostwa czy coś w tym stylu). Doprawdy, trudno się pogodzić z faktem, że pewien rozdział w życiu czas już zamknąć i zacząć poważne życie. 
No, ale trudno. "Trzeba sobie jakoś radzić", jak powiedział baca zawiązując buta zaskrońcem. Mieszkanie już załatwione, ale niestety dopiero od połowy czerwca. A wyprowadzić muszę się do końca maja. Zapowiadają się 2 tygodnie miejskiego survivalu.

sobota, 4 września 2010

Jesień, jesień...

Wcześniej chciałem napisać notkę o podwyżce VAT, a właściwie o moim sprzeciwie wobec tej złodziejskiej idei. Doszedłem jednak do wniosku, że nic nowego w tej sprawie nie mam do powiedzenia, a moja notka będzie się składać co najwyżej z cytatów z mądrzejszych ode mnie ludzi. Zamiast tego piszę równie bezsensowną notkę o pogodzie...
Po lecie pozostało już właściwie wspomnienie, miejsce upałów zajęły o wiele bardziej nieprzyjemne temperatury, wiatry i deszcze. Zapanował ogólny marazm, jesienna melancholia i inne dziwne objawy. Z jednej strony powrót do dawno niesłuchanej przeze mnie muzyki, np. Metallica, Iron Maiden. Z drugiej jakieś takie niezdecydowanie co do tego co chcę właściwie robić.

czwartek, 10 czerwca 2010

Praca to nie wszystko!

Gdybym miał kiedyś spisać moje absurdalne, dziwne, czasem kretyńskie przygody, prawdopodobnie wydawca tej opasłej księgi umieściłby ją wśród historii science, albo chociaż political fiction. Po wielu wysiłkach i masie nadszarpniętych nerwów napisałem w końcu pracę licencjacką. Ale co to, praca to nie wszystko! 
Żeby złożyć pracę licencjacką i zarazem zamknąć pierwszy etap mojego dążenia do wyższego wykształcenia, trzeba w dziekanacie złożyć także potwierdzenie przelania opłaty (haraczu) za dyplom, 4 zdjęcia dyplomowe, płytę z pracą w formie elektronicznej oraz bardzo ważną rzecz - indeks! A indeks oczywiście powinien być wypełniony wszystkimi wpisami. I tu pojawił się problem. Otóż brakowało mi wpisu z kryzysów finansowych. Co gorsza pierwszy wykładowca pojechał do Stanów Zjednoczonych na stypendium, a druga wykładowczyni poleciała dzisiaj do Frankfurtu. W tym momencie ja przypominam sobie o tej biednej ocenie. Cóż miałem począć? Za radą pani profesor czem prędzej popędziłem na lotnisko, w ostatniej chwili uzyskując wpis (powrót z konferencji był przewidywany na 25 czerwca, więc stanowczo dla mnie za późno). Czy takie doświadczenie czegoś mnie nauczyło? Na pewno, ale pewnie nie na długo, święta zasada odkładania wszystkiego na jutro z pewnością i tak będzie wyznaczać mój byt w przyszłości z lepszym lub gorszym skutkiem.

czwartek, 3 września 2009

Sesja czyli tam i z powrotem


No i proszę, ledwo co wczoraj przyjechałem do Wrocławia, chociaż faktycznie z niezbyt przyjemnym powodem, a mianowicie by poprawić mikroekonomię, a już jutro planuję powrót do macierzy, czyli Ełku, chociaż rozbiję go tak jak robiłem to jadąc tutaj, a mianowicie z przystankiem noclegowym w Poznaniu. Całe szczęście mikroekonomię poprawiłem więc wracam jak najbardziej z tarczą :)

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Dzień Dziecka



Jak wiadomo - obchodzony jest dzisiaj Światowy Dzień Dziecka! Kiedyś dzień ten był przeze mnie długo wyczekiwany, zawsze wolny dzień, jakiś rodzinny wypad z rodziną na obiad do jakiejś knajpki, ogólnie bardzo sympatycznie. Niestety dzieciństwo minęło szybko, za szybko... Pozostaje co najwyżej łezkę uronić ;)
(zdjęcia jak najbardziej archiwalne)
P.S. Jak już wchodzimy w dziecięce tematy to zapraszam do nabijania mi EXPa ;)

środa, 31 grudnia 2008

Koniec roku

No i proszę, mamy koniec roku! Po raz n-ty i kolejny podsumowanie mijającego odcinka czasu... I znowu wychodzi na to, że mało które postanowienie noworoczne zostało zrealizowane. Lenistwo w końcu niweczyło wszelkie plany od zarania dziejów ludzkości. Z resztą nie należę do osób, które by przywiązywały zbyt wiele uwagi przyszłości czy przeszłości. Ważne jest to co jest teraz, bo właśnie to nas tak naprawdę dotyczy, reszta to tylko wspomnienia i przeczucia.

No więc tyle na ostatni dzień 2008 roku. Dużo szczęścia w nowym - 2009 - życzę!

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Znowu w domu...


No i proszę - znów jestem w starym, dobrym Ełku :)
Miło powrócić w dobrze znane strony, gdzie z jednej strony zna się każdy kamień, a z drugiej wszystko wciąż zaskakuje.
Zastanawia mnie czasami co mnie podkusiło żeby studiować aż tak daleko... Trudno jednoznacznie na takie pytanie odpowiedzieć. Może właśnie potrzebowałem tych 600 km, aby poczuć tę tęsknotę, tę więź, świadomość należenia do tego konkretnego miejsca. Może to brzmi naiwnie i mickiewiczowsko, no ale co poradzę, lubię wracać do domu, tęsknię za nim, gdy jestem tam... Oczywiście nie powściąga to moich marzeń o podróżach w różne miejsca.
Z drugiej strony spotykam się też z takim zjawiskiem, że coraz mniej jest tu ludzi, do których miałbym wracać. Znajomi w większości porozjeżdżali się po świecie na studia i nie jest to już takie samo miejsce. Mimo wszystko coś jednak mnie tu ciągnie, chociażby ten raz na kilka tygodni.
Co poradzisz, człowieku.

czwartek, 25 grudnia 2008

Świąteczny przebój

Tak sobie pomyślałem ostatnio jak robi się świąteczny przebój...
Ot bierze się jakąś ckliwą melodyjkę, dodaje się jakieś tam dzwonki, tekst o śniegu i jazda...
Straszna lipa i tyle

sobota, 20 grudnia 2008

Jak to Zbychowiec z choróbskiem walczył

Czym? A czosnkiem!

I duuuużą ilością herbaty z cytryną i miodem.

Jak widać na powyższym obrazku nie było to wcale takie super przyjemne, czosnek był bardzo ostry, popijanie niewiele dawało, a wręcz można powiedzieć, że dawało odwrotny efekt. Jednak rano było mi już dużo lepiej. Za to śmierdziałem czosnkiem na tyle, że koleżanka, która przyszła do mnie po zdjęcia szybciej wyszła niż weszła

Tak więc polecam dla tych, którym bardziej zależy na szybkości działania niż na czyimkolwiek towarzystwie.

piątek, 19 grudnia 2008

Grudniowy B.e.s.t.....już w styczniu!




Raczej nieładnie potraktowała nas drukarnia, ociągając się strasznie z drukiem grudniowego B.e.s.t.-a. Jest piątek, większość studentów porozjeżdżała się już do domów na święta, a numeru jak nie było, tak nie ma... Jest to smutne zwłaszcza, że tematem wiodącym w tym numerze (co widać na cudnej okładce) jest Boże Narodzenie, a w styczniu będą już z deka nieaktualne... taki zonk...

Na szczęście TUTAJ możecie zobaczyć przynajmniej te świąteczne teksty (pojawią się też wkrótce leady artykułów, na które musicie poczekać w druku). Niestety wśród nich nie ma żadnego z moich dzieł... No cóż... Na coś trzeba poczekać czasami (co zwiększa prestiż moich artykułów).

Enjoy the show!

niedziela, 14 grudnia 2008

Idą Święta


Tak, tak! Boże Narodzenie już niedługo! A ja jeszcze nie wysłałem kartek świątecznych! Nie mogę też zapomnieć o świątecznych porządkach, co u mnie w pokoju oznacza niezłą rewolucję, no ale co tam, na pewno będzie przyjemniej siedzieć w czystym pokoju, choinka, jemioła (hiehie xD), świąteczne reggae itd. 

To taki mały świąteczny akcencik:

http://www.dancingsantacard.com/intro.php?user=250570