Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 marca 2017

Pokot, czyli Sarnie Żniwo wg Holland

Człowiek człowiekowi (pół)wilkiem
Mamy już marzec, ale jeszcze ostatniego dnia lutego miałem do wykorzystania zaproszenie do kina (dostajemy takie co miesiąc u mnie w pracy). Żal, żeby się zmarnowało. Niestety, okazało się, że przegapiłem filmy, na które chciałem iść, a kolejne wyczekiwane premiery będą dopiero w marcu. Do wyboru pozostały mi "Ciemniejsza strona Greya", "Ukryte działania", jakaś "komedia" z Karolakiem i nagrodzony w Berlinie film Agnieszki Holland. Postanowiłem zaryzykować i wybrałem ostatnią opcję.

poniedziałek, 21 maja 2012

Pisklaczek

Jest późno, więc napiszę krótko i na temat. W sobotę (19.05.2012 r.) idąc sobie chodnikiem na ulicy Wyścigowej we Wrocławiu zobaczyłem coś niecodziennego. Na pierwszy rzut oka wydawało mi się, że siedzi sobie wróbelek albo inny mały ptak. Gdy się jednak zbliżyłem i zauważyłem, że ten nie odlatuje na mój widok, zdałem sobie sprawę, że to pisklak (nie mam pojęcia jakiego gatunku), który musiał wylecieć z gniazda na pobliskim drzewie. Wydzierał się w niebogłosy, tak samo jak jego rodzeństwo na górze. Uznałem, że nie mogę tak tego zostawić. To w końcu dziecko, a na chodniku ktoś mógłby go rozjechać rowerem czy zdeptać, nie mówiąc już o psach i kotach.
Sytuacja była o tyle trudna, że nie miałem akurat kasy na komórce i musiałem posiłkować się rozmowami w sieci Orange. Dzięki temu dodzwoniłem się do mamy, a ona do Wrocławskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Jak się jednak okazało - nie byli oni w stanie mi pomóc. Do takich pisklaków nie przyjeżdżają chyba w ogóle. Poradzili za to, żebym wsadził go możliwie wysoko na drzewo. Jednak zanim otrzymałem tę radę mały sam zaczął się wspinać. Jak się okazało - nie był taki cherlawy, jakby się mogło wydawać. Pomogłem mu więc odrobinę i zostawiłem. Więcej się już nie widzieliśmy. Mam nadzieję, że dotarł bezpiecznie do gniazda.
Po co właściwie to piszę? Na wypadek, gdyby ktoś z Was spotkał się z taką sytuacją. Możecie postępować właśnie tak: pomóc pisklakowi wejść na drzewo. Nie trzeba od razu stawiać na nogi wszystkich miejskich służb.

czwartek, 20 stycznia 2011

Społeczności internetowe w obronie zwierząt


Ostatnio popularne na Facebooku stały się różnego rodzaju fikcyjne wydarzenia, które w gruncie rzeczy są sposobem na dotarcie do jak największej ilości podpisów pod petycją w sprawach przemocy wobec zwierząt. Petycja w sprawie zabicia psa husky wywołała nawet odzew w mediach głównego nurtu. Można podejrzewać, że przyczyniło się to do wyroku bezwzględnego pozbawienia wolności wymierzonego oprawcom zwierzęcia, chociaż nie w takim wymiarze jakiego chcieli prokurator i autorzy petycji (patrz tutaj). Zastanawia mnie jaki jest sens pisania takich petycji. Sądy powinny się opierać na obowiązujących przepisach, a nie na woli "ludu" wyrażonej jakąś petycją. No, ale ta petycja przynajmniej była skierowana do prokuratora, a więc osoby w jakiś sposób związanej ze sprawą. Ostatnio pojawiła się jednak nowa inicjatywa, która odwołuje się do... no właśnie, sami przeczytajcie:
PROSZE WEJSC NA LINKA I PODPISYWAC SIE POD PETYCJA.PL
NR PETYCJI 6370
http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=6370

Kancelaria Prezydenta
Rzeczypospolitej Polskiej
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa
(22) 695-29-00
listy@prezydent.pl


Szanowny Pan Prezydent RP
Bronisław Komorowski


Zwracam się do Pana Prezydenta z prośbą o zainteresowanie się sprawą bulwersującego zabicia psa na torach kolejowych (Biała Podlaska) przez jego opiekuna.
Film ukazujący wstrząsającą i niehumanitarną postawę wobec zwierzęcia obiegł już całą Polskę.
Wyjaśnienia, że mężczyzna nie trzymał psa na smyczy i był to tylko wypadek, są kpina z polskiego prawa o ochronie zwierząt.
Jak widać na filmie mężczyzna wiedział dokładnie co robi, chodził po torach wraz z wiernym, nie przeczuwającym zagrożenia zwierzęciem. Widząc nadjeżdżający pociąg stanął z psem na torach i w ostatniej chwili odskoczył pozostawiając ślepo mu posłuszne, ufne zwierzę, które natychmiast zostało rozjechane przez pociąg.

Mężczyzna ten powinien ponieść dotkliwą, adekwatną do popełnionego czynu karę.
Nie ukaranie sprawcy pokaże, że bestialstwo i sadyzm w naszym kraju w stosunku do zwierząt są poza prawną kontrolą.
Z przykrością obserwuję, że ochrona praw zwierząt w naszym kraju w ostatnich latach nie przynosi pożądanych efektów. Sędziowie w wielu przypadkach traktują oprawców w sposób bardzo łagodny, a wymierzona kara jest najczęściej bardzo niska. Nie odstrasza to sprawców od popełniania następnych przestępstw przeciw bezbronnym zwierzętom.

Jeszcze raz w imieniu ludzi, którym los zwierząt leży na sercu zwracam się do Pana Prezydenta z prośbą o zajęcie stanowiska w tej sprawie, oraz o przyjrzenie się problemowi niskich wyroków w sprawach znęcania się lub zabijania zwierząt w Polsce.

Z poważaniem

Filip Barche
Inspektor ds. zwierząt
od ponad 20 lat
oddany pomocy
zwierzętom.
Już pominę fakt, że autor najzwyczajniej w świecie uważa chyba proces sądowy za zbędny, bo przecież wie lepiej jak było naprawdę. Kierowanie tego typu petycji do Kancelarii Prezydenta to dowód na skrajną nieznajomość zasady trójpodziału władzy, która obowiązuje w Polsce. No chyba, że chce tym pismem wywołać jakieś zmiany w prawie dot. ochrony zwierząt. Niestety z tego tekstu to nie wynika.
Postanowiłem więc, że nie będę się podpisywał pod tego typu petycjami. To zwykła strata czasu.